Zapisz się na newsletter i nie przegap nowego wpisu.

Wydania · Valentino

Valentino Vendetta Uomo: nowość na jesień, bez fajerwerków

Ciepło, przyprawy, i podobieństwo do Giorgio Armani Absolutely.

Kacper
23 sierpnia 2026 2 min czytania

Miałem okazję przetestować obie nowe wersje Valentino Vendetta, damską i męską. Zaczynam od męskiej, bo to ta, którą noszę dłużej i mam już jakieś zdanie.

Ciepło, przyprawy, odrobina likieru

Według Fragrantiki (perfumerka Marie Salamagne) piramida to imbir w otwarciu, cynamon i akord likierowy w sercu, i paczula w bazie. Dokładnie to czuć na skórze: to zdecydowanie zapach na jesień, ciepły, przyprawowy, z czymś, co przypomina likier albo rum, taki nastrój "drinka przy kominku". Plus dla marki za to, że to nie kolejny flanker Born in Roma, tylko coś nowego. Nic tu nie zaskakuje, ale też nic nie drażni.

Przeciętny, ale sympatyczny

Szczerze: to nie jest zapach, który zachwyca. Czuć tu podobieństwo do Giorgio Armani Absolutely, więc jeśli lubisz ten kierunek, pewnie polubisz i to. Raczej przeciętniak, dobry na jesienny dzień, ale niczym się nie wyróżnia na tle setek podobnych kompozycji. Trwałość też jest przeciętna: z moich odczuć, w trakcie dnia testowania raczej niewiele o sobie przypominał, musiałem aktywnie wąchać nadgarstek, żeby go wyczuć. Mimo to osobiście mi się podoba, nawet jeśli to nie jest zapach robiący jakieś oszałamiające wrażenie.

Ciepły i przyjemny na start, ale nie zostaje na tyle długo, żeby to miało znaczenie.

Wersja damska to osobna historia, do której pewnie wrócę w kolejnym wpisie.

Dziennik zapachowy

Nowa notatka, gdy się pojawi